Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poczátek konca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poczátek konca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 października 2008

Wprowadzenia ciág dalszy


"Nic sié nie zaczyna i nic sié nie konczy.Wszechswiat to proces, a ten proces jest we mnie.Kiedy z nim walczé lub go ignorujé, mam problemy.Kiedy poruszam sié wraz z nim, cos sié wydarza - jak ta ksiázka."

Oto fragment wprowadzenia,które napisali B&J Stevens do ksiázki Chungliang Al Huanga " W Uscisku Z Tygrysem Powrót Na Góré".Rewelacyjna pozycja dla kazdego zainteresowanego taoizmem i duchem tai chi. Z calej ksiázki te wlasnie pierwsze slowa utkwily mi na dlugo w pamiéci.Teraz chcác wyrzucic z siebie pewne przemyslenia i odczucia tutaj na blogu ktos podszeptal mi ten cytat...w sumie ujmuje on calá intencje pisania,które wlasnie sie wydarza.

niedziela, 5 października 2008

Krótki wywiad srodowiskowy.


Cos o mnie na poczatek popisywania.Z takich oficjalnych pierdul to jestem sobie ludziem od ponad 25 lat na tej niebieskiej planecie.Dorastalem i edukowalem sie z wielkim trudem w Galicji-poczatki na pieknej wsi,pozniej miasto.Obecnie w wiekszym miescie,jednym ze stolic kultury europejskiej gdzie tempo zycia sklania mnie do ucieczki w lasy deszczowe ameryki poludniowej.Zyje ze swoim uroczym i blyskotliwym chlopcem w centrum tej wielkiej metropolii,pracujac na tzw "zycie" w wesolej knajpie z californijskim backgrundem.To wszystko zaledwie jest tlem dla tego co dzieje sie w srodku tej istoty zwanej Lamir a dzieje sie od zawsze duzo bo takie to przeklenstwo-blogoslawienstwo bycia czlowiekem...tak oto latwo przychodzi opisanie klatki,w ktorej zdaje sié byc (cwiczylo sié troché) jednak kiedy mam napisac cos o wnetrzu i tych ulotnosciach, niepewnosc i trzezwosc wytrenowanego umyslu w slowach martwych przeszkadzajá w namalowaniu tego obrazu.Kiedys za sprawá przyjaciela K (nazwijmy go Mesieu Maudit) odkrylem, iz dobra poezja ratuje slowo od nudy i uzyta ze smakiem moze utrwalic te wewnetrzne stany,wrazenia i wglady za kulisy "normalnosci".

Witaj podrozniku w mych skromnych progach...


Deszczowy wieczor, zwlaszcza niedzielny w wielkim miescie sprzyja rozpoczeciu czegos nowego...jest czas i miejsce na wyciszenie oraz wsluchanie sié w podszepty tego co w srodku. W takich wlasnie leniwych i zwyklych okolicznosciach rozpoczynam pisanie, spotkanie z Toba anonimowá i ciágle nieznaná istotá.Ta nieznajomosc Ciebie sprawia, ze jestes mi bliska. Podziele sie tutaj rzeczami,o ktorych dotychczas nie pisalem,przynajmniej nie w takiej formie i zobaczymy co z tego bedzie...niech ta ciepla, nieuksztaltowana jeszcze przestrzen pt "blog" bedzie miejscem inspiracji i wspolnej przygody,do ktorej serdecznie zapraszam...

P.S. Jesli chcesz spotkac sié z tym co mam do przekazania, prosze o jedno: czytaj miédzy wierszami i poczuj to co jest poza slowami - one same jako symbole symboli sá martwe i powinny byc pozucone, gdy tylko spelnia swojá rolé.