Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2011

Magija jest..


„[…] Magija jest tak tajemnicza jak matematyka, tak empiryczna jak poezja, tak niepewna jak golf i tak zależna od osobowości jak miłość.”



Aleister Crowley „Magija w teorii i praktyce.”

piątek, 27 maja 2011

Gary Snyder Axe Handles


Co do poetów
Poeci Ziemi
Którzy piszą drobne wiersze,
Nie potrzebują pomocy żadnego człowieka.
#
Poeci powietrza
Wygrywają najlotniejsze podmuchy
A czasami rozpierają się w wirach.
Wiersz za wierszem
Zwija się na tym samym oddechu.
#
Poniżej pięćdziesięciu stopni
Paliwo nie popłynie
A propan staje w zbiorniku
Poeci Ognia płoną przy zerze absolutnym
Przestarzała miłość przetaczana znów.
#
Pierwszy
Poeta Wody
Przebywał na dole sześć lat.
Pokryty był wodorostami.
Życie w jego wierszu
Pozostawiło miliony różnych
Drobnych śladów
Krzyżujących się w mule.
#
Ze Słońcem i Księżycem
W bezruchu
Poeta Przestrzeni
Śpi.
Nie ma końca niebu-
Lecz jego wiersze,
Jak dzikie gęsi,
odlatują poza krańce.
#
Poeta Umysłu
Zostaje w domu.
Dom jest pusty
I nie ma ścian.
Wiersz
Widziany jest ze wszystkich stron,
Zewsząd
Jednocześnie.

Gary Snyder

Axe Handles; 1983


Żyjemy w ciele dzikiego zwierzęcia – z Garym Snyderem rozmawia Jan Stejskal
:
http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2188,article,3644

sobota, 7 maja 2011

Swiat Cieni AOS

rysunek: Austin Osman Spare
tekst: Dariusz Misiuna


"Londyn pokrywa mgła. Na Snowhill jest szaro i brudno. W jednej z kamiennic tej plebejskiej dzielnicy skrzypią schody. Słychać szelest karaluchów i piski mysz. Między nimi przedziera się na strych młody syn policjanta. W trwodze i podnieceniu puka do drzwi, a stukot obija się od spleśniałych desek po całym strychu. Po chwili oczekiwania otwiera mu starsza kobieta o szlachetnym wyrazie twarzy, który kontrastuje z przekrwionymi oczami. Jest bardzo stara i bardzo ponętna. Młodzieniec bez cienia wątpliwości przekracza próg i wchodzi w świat tajemnic poddasza. Wchodzi w panią Paterson i dowiaduje się od niej tajemnic czarownic.
Te błogie chwile spędzone na poddaszu u pani Paterson, gdzie przerażenie miesza się z rozkoszą, zaowocują u niego wyjątkowym geniuszem sztuki, którą poświęci magii..."

http://okultura.pl/texts/swiat.cieni.html

czwartek, 21 kwietnia 2011

Fotoreportaz


W zeszlym tygodniu wlóczác sié po ulicach Londynu zaszedlem do Foyles. Historyczna ksiégarnia na 4 piétrach jest miejscem gdzie mozna zaszyc sié na cale lata czytajác mnóstwo ciekawych pozycji chyba praktycznie z dowolnej dziedziny. Szkoda, ze nie bylo takich miejsc w moim rodzinnym miescie kiedy na zimowe wagary chodzilem do biblioteki miejskiej...W Foyles spédzilem ponad 3 godziny siedzác nad jedná niesamowitá ksiázká o Fotoreporterce( "Photojournalism-Professional Approach" 6 edycja autor: Kenneth Kobre). Od kilku dni mam tá ksiazke juz u siebie i poprostu nie mogé sié oderwac. Xiega zawiera teoretyczná baze dla kazdego fotografa, który chce opowiadziec historie jézykiem obrazu. Zawiera doswiadczenia znanych fotoreporterów, ich porady i ostrzezenia. Opisuje koleje losu tej dziedziny sztuki i próbuje odpowiedziec na pytanie co dalej z niá bédzie w dobie zanikania papierowych magazynów. Duzo mocnych zdjéc, których raczej sié nie pokazuje sié na codzien ( innymi dlatego iz reklamodawcy nie zyczá sobie zdjéc dokumentujácych cierpienie obok ich blyszczácego produktu).

W miédzyczasie dotarla do nas smutna wiadomosc o smierci dwóch fotoreporterów w Libii: http://fakty.interia.pl/raport/rewolucja-w-krajach-islamskich/libia/news/fotoreporter-nominowany-do-oscara-zginal-w-libii,1628013,7430

Jeden z nich Tim Hetherington za swój dokument niedawno zostal nominowany do Oscara:

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Zdjecia Moojiego


Przed kilkoma tygodniami mialem ogromná przyjemnosc zrobic kilka portretów Moojiemu, bédác u niego na bardzo kameralnym spotkaniu. Mial to byc wywiad dla Polaków ale zrobil sie piekny satsang. Po "wywiadzie" zostalismy jeszcze dluzszá chwile aby nacieszyc sié tym wyjátkowym spotkaniem. Bylo duzo zartów, osobistych pytan i dlugich chwil ciszy w usciskach. Wywiad, który przeprowadzil Vincenty Docent (dzieki któremu równiez jest tak wiele przetlumaczonych video z Moojim i nie tylko) jest w drodze i wrzuce go jak tylko bédzie gotowy. Narazie kilka zdjéc tutaj: http://www.lsdimensions.com/Portraits/Mooji/16419174_z9Yak#1235095389_JLQdF
(w albumie jest tez kilka zdjéc z poprzednich dwóch satsangów, na których bylem w Londynie)

Namaste!

środa, 13 kwietnia 2011

czwartek, 7 kwietnia 2011

Interesuje mnie wszystko co dotyczy rewolucji...

Jim Morrison: "Interesuje mnie wszystko co dotyczy rewolucji, zaburzenia, nieporządku, chaosu - szczególnie ten rodzaj aktywności, który wydaje się nie mieć żadnego znaczenia. To wydaje mi się być drogą do wolności..."



wtorek, 5 kwietnia 2011

wspaniale utrwalone..




Jestem w stanie permanentnej erekcji intelektualnej.
Salvador Dalí

czwartek, 31 marca 2011

W ciemną bezksiężycową noc 19 sierpnia 1936 r...



Sędzia Baltasar Garzón kazał wykopać szczątki Federica Garcii Lorki, największego poety Hiszpanii XX w., zabitego w czasie wojny domowej w 1936 r. Robi to w imię pamięci historycznej. Ale pamięć nie ma tu nic do rzeczy.

W ciemną bezksiężycową noc 19 sierpnia 1936 r. ok. godz. 4.45 w gaju oliwnym nieopodal wioski Alfacar, kilka kilometrów od Granady, pada kilka strzałów. W światle reflektorów do wąskiego rowu wpadają jedno za drugim ciała czterech mężczyzn. Jeden jest wiejskim nauczycielem, dwaj to anarchiści i zarazem znani w środowisku banderilleros - uczestnicy walk byków. Czwarty to poeta, dramaturg, muzyk i rysownik, może najsławniejszy wówczas Hiszpan, który w ostatnich trzech latach miał u swoich stóp setki tysięcy wiwatujących rodaków. Ich uwielbienie na nic się nie zda w tę suchą noc, gdy spod tych samych zniekształconych od dzieciństwa stóp, które nie pozwalały poecie biegać, usuwa się ziemia. Poeta ma 38 lat. Grzebie go inny zmuszony do tego jeniec.

Kiedy umrę,

zostawcie otwarte okno na balkon.

Chłopczyk zajada pomarańczę

(Widzę go z mojego balkonu).

Żeniec kosi zboże

(Słyszę go z mojego balkonu).

Kiedy umrę,

zostawcie otwarte okno na balkon!



Więcej... http://wyborcza.pl/dziennikarze/1,84011,5852129,Poeta_zginal_przed_switem.html#ixzz1IDnnc9W6

piątek, 25 lutego 2011

Stanislaw J. Wos



"Człowiek renesansu i artysta wrażliwy na urodę świata, jakkolwiek byłaby ukryta. Ktoś, kto nie umie przejść obojętnie obok zgarbionego drzewa, wyżłobionej drogi, rzuconego kamienia."

sobota, 19 lutego 2011

"Maybe Logic" napisy PL

Dokument o Robercie Antonie Wilson, który pokrojony na kawalki(dokument nie RAW) latal tu i tam po ju tjubie. Wrzucam czesc pierwszá z szesciu. Co prawda tlumaczenie nieco kuleje ale i tak wielkie Dzieki,ze komus chcialo sié przetlumaczyc. Goraco zachecam do zapoznania sie z tym materialem.

środa, 2 lutego 2011

"Egzamin na Swira"


"Czyli mały i niepraktyczny rusko-polski słownik slangu hipisowskiego

Do którego zbierałem materiał w listopadzie 2007, czekając na okazję, by tanio kupić w Moskwie samochód.

Od żony dostałem na ten cel tylko 25 tysięcy złotych, do tego uparłem się, że ma to być auto rosyjskie i koniecznie z napędem na cztery koła, skoro mam dojechać nim w zimie na koniec Azji, aż do Władywostoku. To podróż śladami napisanej w 1957 roku książki "Reportaż z XXI wieku", która opowiada, jak będzie wyglądał Związek Radziecki za 50 lat. To znaczy w 2007 roku.

Dlatego szukałem moich rówieśników, ludzi koło pięćdziesiątki, którzy tak jak ja w latach 70. zostali hipisami.

Askat'

- dziadować, naciągać, wyłudzać. Od angielskiego ask - pytać. Główne źródło dochodów większości hipisów.

To nie jest zwyczajna żebranina, ale twórcze uwodzenie legendą, artystyczne nabijanie frajera w butelkę. Od ponad 30 lat jedną z najbardziej skutecznych jest metoda "na Estończyka".

Zaczepiasz na ulicy starszego człowieka i z udawanym estońskim akcentem mówisz, że jesteś z Tallina i że dobrze wiesz, że Rosjanie nie cierpią Estończyków. Każdy wychowany w ZSRR człowiek gwałtownie zaprzeczy. Trochę trzeba się pospierać na ten temat, a wreszcie poprosić o kilka rubli, bo zabrakło ci na bilet powrotny do domu. Zawsze coś dostaniesz, żeby nie wyszło na to, że ludzie radzieccy są nacjonalistami.

Bitnicy

- bigbitowcy, radziecka złota młodzież końca lat 60. W ZSRR bardzo obraźliwe słowo. To dzieci dyplomatów, wysokich urzędników i partyjnej nomenklatury. W Moskwie zbierali się na placu Puszkina, na skwerze wokół pomnika poety. Nic nie robili. Siedzieli na ławkach i pili bardzo tanie i słodkie, ale mocne bełty - ruskie porto.

Wołodia "Dzen-Baptist", w skrócie "Bep", przystał do nich w 1971 roku. Miał 23 lata. - Dwa-trzy lata później zaczęliśmy nazywać siebie hipisami - mówi. - Milicja nas nie ruszała, bo się bali naszych rodziców. Mój ojciec był generałem lotnictwa. Tylko my mieliśmy w domach zagraniczne książki i prasę, z których dowiedzieliśmy się wszystkiego o hipisach.

Sytuacja zmieniła się z końcem lat 70., z nadejściem drugiego, tym razem dużego pokolenia dzieci kwiatów. To była młodzież z normalnych, inteligenckich domów.

- I nawet o tym nie wiedząc, hipisi zostali ruchem protestu - mówi "Bep". - Mało aktywnym, biernym, raczej ruchem odmowy uczestnictwa niż walki.

Tych milicjanci się już nie bali."

Więcej... http://wyborcza.pl/1,95364,5264769,Egzamin_na_swira.html#ixzz1Co8OxRLd

Powyzsze to oczywiscie fragment mocnej ksiázki, reportazu wlasciwie Jacka Hugo Badera pt "Biala Goráczka"-pozycja obowiázkowa.

http://www.youtube.com/watch?v=5BSCfLKeE8k

wtorek, 1 lutego 2011

Garbage Warrior 1-9 PL



Swietny dokument o niezwyklym czlowieku i jego genialnych projektach! Wrzucam czésc pierwszá, w sumie jest ich 9.

"Jest to autentyczna historia Michael Reynolds'a, człowieka, który buduje w Ameryce domy samowystarczalne.Głównie wykorzystuje opony, puszki aluminiowe oraz opakowania plastikowe do tego celu. Zbudował swój własny dom zaopatrując go we własne źródła zasilania w prąd i wodę i próbuje się przebić ze swoimi pomysłami. Przychodzi mu to nie łatwo. Stracił uprawnienia projektanta architekta, musiał się procesować z lokalnymi władzami o prawo do zamieszkania w swoim domu z puszek po piwie,butelek i opon . Sytuacja się zmieniła, gdy pojechał pomagać poszkodowanym po przejściu Katriny. Od tych wydarzeń spotyka się ze zrozumieniem władz lokalnych i ma szansę na przebicie się."

piątek, 28 stycznia 2011

Gdzie do diabla jest Matt? cz.1

Zbigniew Kolbiecki aka Billie Clean

Troche przedawnione ale warto wspomniec pozytywnego czleka(teraz ponoc wrócil na scene muzyczná w PL):

"47-letni Zbigniew Kolbiecki (czy, jak Anglicy wolą - Colbiecki), Polak sprzątający ulice Londynu, trafił do sieci podbijając serca wszystkich oglądających jego taneczne ruchy.

Na widok jego tańca przechodnie zatrzymują się. Faktycznie, nie co dzień można spotkać tak utalentowanego pana sprzątającego!"




http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=10008

http://www.cowtoruniu.pl/artykul-68

piątek, 14 stycznia 2011

Mieczyslaw Bieniek


Do galerii "zywi za zycia" dorzucam dzis kolejna barwná postac: Mieczyslaw Bieniek! Takiego oto linka podrzucila dzis Ebe ku uciesze mego serca: http://przewodnik.onet.pl/zakreceni/hajer-nie-do-zajechania,1,4104584,artykul.html
fragment: "Hajer nie do zajechania"

W Singapurze budował krematoria, w Indonezji był rybakiem, w Indiach pomocnikiem mleczarza, a wszędzie tam, gdzie pojawiały się kłopoty – generałem na wakacjach. Tak naprawdę to emerytowany górnik strzałowy z Katowic. Mieczysław Bieniek. Hajer, nie do zajechania.

Szuakajác dalej, znalazlem recenzje ksiázki napisaná przez niego pt "Hajer jedzie do Dalajlamy" -fragment recenzji:
Autor po ciężkim wypadku w kopalni zabrał się za wojaże po świecie, a w 2006 roku odbył kilkumiesięczną podróż lądem do Jego Świętobliwości. Tę swego rodzaju pielgrzymkę poprzedził szereg pomniejszych „wypadów”, w których także możemy uczestniczyć dzięki zapiskom Bieńka. Jego barwne opowieści o dalekich, egzotycznych krajach przeplatają się ze wspomnieniami z lat dziecięcych spędzonych w Wełnowcu oraz szkolnymi wybrykami. Wszystko to jest okraszone śląską gwarą i podlane sporą dawką najlepszego na świecie bimbru.

Impulsem do wyrwania się ze „zwyczajnego” życia jest szereg wypadków, w wyniku których autor stracił wzrok w jednym oku i przestał słyszeć na jedno ucho. By poradzić sobie z ograniczoną sprawnością, Bieniek rusza w szaloną podróż do Indii – bez znajomości języków, bez przewodników i map. Ta wędrówka całkowicie odmienia jego życie i od tego czasu codzienność wypełniają mu książki, nauka angielskiego i… kolejne wyprawy. Tytułowa wyprawa do Dalajlamy miała miejsce po pięciu latach od tej pierwszej, indyjskiej eskapady i była swoistym rozliczeniem się z dotychczasowym życiem.

Rozpoczęta w Katowicach na autostradzie A4 w kierunku Krakowa podróż obfituje w niezwykle przygody, podobnie jak niezwykłe jest całe przedsięwzięcie. Wraz z autorem bawimy się zatem na weselu w Kijowie, podczas podróży z Charkowa do Toszkientu w Uzbekistanie umacniamy przyjaźń polsko-rosyjską, zagryzając historie swojską kiełbasą.
Reszta: http://www.granice.pl/recenzja,Hajer_jedzie_do_Dalajlamy,3016

środa, 29 grudnia 2010

ALEXANDRA DAVID-NEEL (1868–1969)

Francuska odkrywczyni zafascynowana filozofią Dalekiego Wschodu, buddystka, pisarka, śpiewaczka operowa, nazywana „najbardziej zdumiewającą kobietą naszych czasów”. Wywarła znaczący wpływ na kulturę beatników i powstanie amerykańskiego buddyzmu. Jako pierwsza kobieta z Europy dotarła na pocz. XX wieku do Tybetu, w czasach, gdy cudzoziemcom zabraniano tam wstępu. W Azji z krótkimi przerwami spędziła 57 lat. Podróżowała także samotnie po całej Europie, środkowej Azji, Afryce i Japonii.
Zafascynowana filozofią Dalekiego Wschodu rozpoczęła studia orientalistyczne w Paryżu, a w 1890 roku pojechała do Indii i przemierzyła ten kraj wzdłuż i wszerz. Wkrótce wyruszyła w następną podróż, tym razem do północnej Afryki. W 1911 roku pojechała ponownie do Indii i pozostała tam przez kilkanaście lat, często żyjąc jako pustelniczka. Znajomość języków (sanskrytu i tybetańskiego), silny charakter i determinacja pozwoliły jej dotrzeć do miejsc niedostępnych dla obcokrajowców - do zamkniętych klasztorów buddyjskich. Pod opieką mnichów i lamów poznawała tam tajniki i różne odmiany buddyzmu. W jednym z klasztorów spotkała młodego mnicha, Yongdena, który został jej przewodnikiem, wiernym towarzyszem podróży, a z czasem nawet adoptowanym synem. Wraz z nim przemierzyła Himalaje, przetrwała zimę wśród najwyższych gór świata i przebrana za żebraczkę przedostała się do zamkniętej stolicy Tybetu – Lhasy. Po powrocie do Francji napisała ponad 30 książek, m.in. „Moją podróż do Lhasy” oraz „Mistyków i cudotwórców Tybetu”. Stała się znawczynią buddyzmu i osiągnęła godność lamy. W wieku 100 lat wystąpiła o nowy paszport. (zródlo: http://www.tuiteraz.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=97&Itemid=139&lang=pl#18 )

piątek, 19 listopada 2010

„Niech cały świat myśli, że jesteś szalony czyli do Indii za 30 dolarów”


Edward ‘Edi” Pyrek „Niech cały świat myśli, że jesteś szalony czyli do Indii za 30 dolarów”

Wydawnictwo Pusty Obłok, Warszawa 1992, 280 s., 11,3/16,3 cm, wydana w miękkiej okładce.


Znalazlem mocno zniszczoná , malá zóltá ksiázke w naszym guest housie w Agrze. Ksiázka po polsku i w dodatku taka perelka...Ktokolwiek já tu zostawil-bóg zaplac! Co prawda dosc nieaktualna jesli idzie o czésc poradnikowá ale wartosc sentymentalna-bezcenna. Jesli ktos chce já dorwac to trza jechac do Indii(za 30 baksów ofkors!), konkretnie do Agry i tam na Taj Ganj pytac o "Sai Palace"-Saibabowski tani hotelik z widokiem na Taj Mahal. Jesli tam trafisz to pliss daj znac ;)

Edi Pyrek to postać znana w warszawskim świeci podróżników, pedagog, popularyzator podróży z plecakiem po świecie i tzw. turystyki kwalifikowanej. Przewodnik, który wam dziś polecam, powstał na bazie wielu podróży Pyrka, opisuje abc podróżowania, zasady trekkingu w Azji i następujące kraje: Indie, Iran, Pakistan. Przewodnik zawiera wiele map i praktycznych informacji, które niestety się już zdezaktualizowały. Braki w aktualności rekompensuje czytelnikowi opis przygód w odwiedzanych miejscach oraz ładnie opisane wrażenia z podróży. Nasz autor jest zwolennikiem tzw. północnej drogi do Indii via Moskwa.

Edi Pyrek to człowiek nietuzinkowy, by to pokazać wystarczy tylko napomknąć, że będąc w Pakistanie zapisał się on do obozu treningowego mudżahedinów czyli inaczej mówiąc wojowników prowadzących partyzancką wojnę z Rosjanami w Afganistanie – jak wiemy, to ugrupowanie o pakistańskim rodowodzie przerodziło się później w afgańskich Talibów. Niektórzy mogliby z przekąsem zauważyć, że to kolejna polska, po Radku Sikorskim, postać zaangażowana w wojnę o niepodległość Afganistanu. Nie będę rozpisywała się na temat przeżyć Ediego Pyrka wśród mudżahedinów, aby nie być posądzonym o propagowanie terroryzmu – od czego jestem zawsze daleko. Zachęcam jednak do podróżowanie w nieznane i dalekie kraje, nawet jeśli na pozór wydają się one nieprzyjazne. Zresztą i sam Pyrek ma sporo dystansu wobec tego epizodu, co każe mi przypuszczać, że i on nie byłby zadowolony, gdy ktoś go posądził o popularyzację tego ruchy.

W książce, jest też zawarta jedna cenna wskazówka, dla każdego szalonego podróżnika, mianowicie trzeba mieć mamę, która wszystko rozumie – nawet jeśli znajomi wciąż się pukają w czoło, to z taką mamą możemy robić swoje. Zatem podróżnicy, kochajmy nasze mamy.

PS. Interesującym byłoby poznanie stanowiska, jakie ma Edi Pyrek na posiadanie żony.


ze strony: http://bibliofilpostmortem.wordpress.com/2008/01/25/edi-pyrek-do-indii-za-30-dolarow/