Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PoeZyje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PoeZyje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 maja 2011

Gary Snyder Axe Handles


Co do poetów
Poeci Ziemi
Którzy piszą drobne wiersze,
Nie potrzebują pomocy żadnego człowieka.
#
Poeci powietrza
Wygrywają najlotniejsze podmuchy
A czasami rozpierają się w wirach.
Wiersz za wierszem
Zwija się na tym samym oddechu.
#
Poniżej pięćdziesięciu stopni
Paliwo nie popłynie
A propan staje w zbiorniku
Poeci Ognia płoną przy zerze absolutnym
Przestarzała miłość przetaczana znów.
#
Pierwszy
Poeta Wody
Przebywał na dole sześć lat.
Pokryty był wodorostami.
Życie w jego wierszu
Pozostawiło miliony różnych
Drobnych śladów
Krzyżujących się w mule.
#
Ze Słońcem i Księżycem
W bezruchu
Poeta Przestrzeni
Śpi.
Nie ma końca niebu-
Lecz jego wiersze,
Jak dzikie gęsi,
odlatują poza krańce.
#
Poeta Umysłu
Zostaje w domu.
Dom jest pusty
I nie ma ścian.
Wiersz
Widziany jest ze wszystkich stron,
Zewsząd
Jednocześnie.

Gary Snyder

Axe Handles; 1983


Żyjemy w ciele dzikiego zwierzęcia – z Garym Snyderem rozmawia Jan Stejskal
:
http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2188,article,3644

poniedziałek, 7 marca 2011

nic

Czy zdanie okrągłe wypowiesz,

Czy księgę mądrą napiszesz,

Będziesz zawsze mieć w głowie tę samą

Pustkę i ciszę...



Słowo to zimny powiew

Nagłego wiatru w przestworze

Może orzeźwi Cię,

Ale do nikąd

Dojść nie pomoże



Zwieść Cię może ciągnący ulicami tłum,

Wódka w parku wypita

Albo zachód słońca



Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje sie nic

I nie stanie się nic aż do końca (x2)



Czy zdanie okrągłe wypowiesz,

Czy księgę mądrą napiszesz,

Będziesz zawsze mieć w głowie tę samą

Pustkę i ciszę...



Zaufaj tylko warg splotom,

Bełkotom niezrozumiałym,

Gestom różnych zapisów

Niedoskonałym



Zwieść Cię może ciągnący ulicami tłum,

Wódka w parku wypita

Albo zachód słońca



Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje sie nic

I nie stanie się nic aż do końca (x2)



Zwieść Cię może ciągnący ulicami tłum,

Wódka w parku wypita

Albo zachód słońca



Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje sie nic

I nie stanie się nic aż do końca (x3)



NIC

Muzyka: Grzegorz Turnau
Słowa: Michał Zabłocki

niedziela, 30 stycznia 2011

Wiesia Sokolowska


Tydzien temu "odeszla" od nas Wiesia. Wczoraj sie dowiedzialem, ze po dlugich zmaganiach z rakiem Wiesia, zostawila cialo za sobá.
Pamiétam jej zabawne ciéte riposty, ucinajáce filozoficzne dywagacje oraz moc z jaká pomagala innym na drodzé rozpoznawania natury umyslu. Z wielká szczerosciá, milosciá i duza dawká humoru dzielila sié swoim zroumieniem Kursu Cudów, który tak dramatycznie odmienil jej zycie. Przeszla swoje i moze dlatego umiala oraz chciala dzielic sie swojá swiadomosciá z innymi w cierpieniu organizujác meetingi AA i z KC(glównie na terenie Warszawy).
Wrzucam kilka wierszy Wiesi z zaprzyjanionego forum www.jednymkursem.pl

KURS CUDÓW jako klucz do odkrycia mojego prawdziwego Ja .

Cóż Ci dziś chcę powiedzieć mój słodki Aniele, że Cuda wciąż się dzieją, że jest tego wiele. Że to Ty jesteś Cudem i w całej swej krasie Ty się musisz obudzić i być w pierwszej klasie. I zobaczyć, że nic się tak naprawdę nigdy nie zmieniło i że to co jest teraz zawsze przecież było. To Twa myśl, którą myślisz w swym prywatnym świecie-On myśli, Ona myśli, wszyscy wszystko wiecie.

A może by tak w końcu odmienić myślenie i spróbować inaczej po co Ci te cienie? I wtedy gdy myślałam chyba umrę z nudów, pojawił się na mej drodze kochany Kurs Cudów. Tak wtedy się pojawił Jezus z Nazaretu bo w tym Kursie jest Jezus Ja nie mam biletu. I rzekł do mnie: czas skończyć z żalami głuptasie Ty się obudź i popatrz jak słońce się śmieje i wtedy kiedy płaczesz wiatr tak samo wieje więc po cóż stale w myślach twa cała udręka? Wyrzuć przeszłość i zobacz jak prysneła męka. Tu pytanie się rodzi w mym chorym umyśle, jak to zrobić? Jak działać? Czy w końcu to pryśnie?

A on mówi wyraźnie nic nie rób nie musisz wystarczy, że na nic się teraz nie skusisz. To właśnie twoje próby by cokolwiek zmienić stwarzają Ci problemy i stąd tyle cieni. Ta miłość, którą jesteś z całym swoim żarem, ta pasja którą skrywasz z całym swoim czarem. To wszystko jest pamięcią jest w Tobie wyryta i Ty chociaż się zmuszasz nie zmienisz koryta. To zostało stworzone przez Ojca Twojego więc podziękuj mu w końcu za to że to z niego. Poproś także o pomoc w twym całym zamęcie On to zrobi dla Ciebie i tak na zawsze będzie. Śmiej się z tego, że właśnie inaczej myślałeś i pakuj się do drogi bo już się wyspałeś. Ja stale jestem z Tobą ze śmiechu wciąż pękam bo widzę jak to Ciebie stale coś tam nęka.

Ty chcesz tego bo nudno by Ci było w sobie więc stoję cicho czekam aż to przejdzie Tobie. Utworzyłeś ten swój światek mały z twej własnej nicości i myślisz, że to wszystko-o Boże litości!!!!!!! Tak więc teraz gdy widzisz to już dosyć jasno pozwolisz sobie myśleć nie dasz temu zgasnąć. Bo to wszystko co jest w Tobie, to jest myślą Boga i wierz mi że naprawdę to jedyna droga. Świadomość Moja, Twoja wszystkich naszych Braci jest zawsze taka sama na tym się nie traci. Odrzuć wszystko co było i zostań w tym szyku a przekonasz się szybko że nas jest bez liku. Miłość, radość i szczęście tu na Ciebie czeka i wciąż więcej i więcej nieprzerwana rzeka. To wszystko mi powiedział Jezus z tego Kursu. Ja siedziałam otępiała, pełno było buntu, a w końcu gdy już przeszło to moje zwątpienie, wzięłam się do studiowania i przyszło wytchnienie. Już piąty rok w tym jestem aż nagle odkryję że mnie tu wcale nie ma a jednak wciąż żyję.

Teraz żyję naprawdę i wiem już kim jestem i przestałam się zmagać z moim własnym królestwem. Chcesz iść ze mną zapraszam, anielskie to granie i nie musisz nic robić jest to świętowanie. To Jezus On nie umarł, śmierci przecież nie ma i cały wszechświat z Tobą gra tańczy i śpiewa. Anioły i duch święty idą z nami w parze. Więc może się przyłączysz i pójdziemy razem. Spróbuj ja Ci pomogę wyślę materiały i Ty także zobaczysz, że w Tobie świat cały. Jesteś Aniołem przecież i nie jakimś włóczęgą, CUDOWNĄ BOSKĄ MYŚLĄ, nie zaś niedołęgą. Miłością jesteś i tylko miłością a ty się tak pomniejszasz i robisz nicością. Bo tak Ci powiedzieli, wiesz przecież, że kłamią i stale i od nowa czymś tam Ciebie mamią.

Łapiesz się na tym nieraz i myślisz coś tu nie gra i wtedy znów próbujesz może wyjdzie teraz. Wiem bo tak było i dzięki Ci Boże że to dzieło dostałam o tej właśnie porze. Teraz Chcę Tobie pomóc-właśnie tak to działa, że kiedy ty już kochasz, chcesz dawać kochanie i dawać je każdemu Miłość jest dawaniem. Kocham to dzieło piękne, książkę spod choinki bo jest zrozumiałe nawet przez blondynki. Wszystko jest w nim zawarte I nic nie ukryte, teraz wiem, że żyję i co znaczy życie. Są wprawdzie takie chwile wracają wspomnienia lecz teraz już nie muszę bać się swego cienia bo dziś wiem że to myśl kreuje istnienie i że to wszystko co się dzieje-myśl jest tym nasieniem. Bóg tego nie stworzył On mnie tylko kocha i tylko kiedy pośpię On nawet nie szlocha. Bo On mnie stworzył takim jakim sam pozostał i tylko gdzieś po drodze myślałem żem odstał. Ja o tym zapominam, że to wymyśliłem lecz gdy się teraz dzieje piekło wiem że tylko śniłem. A sny są przecież różne. Gdzieś się w nich też trudzę, ale to wszystko znika gdy się w końcu budzę.

Tak zapraszam Cię stary możesz przybyć teraz i gdy wrócisz do świata będziesz inny nieraz. Lecz nie ruszaj przeszłości niech tam pozostanie To wrażliwość i miłość jest wszystkim co dajesz i gdy tego brakuje nic nie pozostaje. A co też ma Ci przeszłość do oferowania, stare sprawy minęły nie ma nic do dania. I kiedy czytasz słowa Jezusa Chrystusa to całą swoją przeszłość wrzucasz do lamusa. To jest twoje życie ono jest tu teraz i myśl która jest stworzyła jest też z Tobą nieraz. Twoja myśl się wypali jak wypala trawa i nic nie pozostanie żadna stara sprawa. Ogień Twojej miłości Będzie świecił wszędzie Ty nim jesteś,zostaniesz zawsze takim będziesz.

A Co z twymi bólami? Gdzie one odejdą? Czasem też powrócą i znów w nicość wejdą,W Tobie wszystko jest razem i kat i zbawiciel:Hitler,Jan Paweł2 Jest także Jan Chrzciciel, cóż ty myślisz kochany że Bóg to kaleka? Stworzył tylko azalie cierń go nie urzeka? On przez to pokazuje że możesz mieć wszystko że to ty utworzyłeś swe własne urwisko. Lecz urwisko też pięknem okazać się może kiedy spojrzysz z miłością to zobaczysz zorzę.

27/11/2008
Wielka pamięć prawdziwej miłości
wciąż w moim sercu gości
i pamiętam jak stałam
i niczego się już nie bałam
i śpiewałam wraz z innymi
tak samo jak ja cudownymi
pieśń o powrocie do domu
i byłeś tam ze mną
i już nie było ciemno
i kiedy dziś się przez chwilę zasmucę
to zaraz to znika
bo wiem że tam kiedyś powrócę
i będę wiedziała i nie będę się bała

18/08/2008
Kocham Ciebie
i jest tego więcej i więcej
i wtedy kocham jeszcze goręcej
bo kiedy kocham siebie
to jestem Niebem
i wszystko jest w Niebie
Boże jak kocham wszystko
co się nigdy nie zmienia
i śpiewam dla wszystkich
mą pieśń dziękczynienia
Jezu ufam Tobie
zawsze i wszędzie
i niech tak zawsze będzie
bo jak Chrystus we mnie śpiewa
to śpiewają drzewa
i wszystko jest takie piękne
że nawet sobie uklęknę
bo jak wyrazić dziękuje
i to co teraz czuję

25/11/2008
Ty mój płatku różany
ty przecudny promyku
świecisz we dnie i w nocy
masz światełek bez liku
dajesz siłę i radość
dajesz wszelkie wytchnienie
kochasz pełną miłością
i zabierasz wspomnienie
Tobie się dziś oddaje
bądź wciąż ze mną mój bracie
wdzięczność wszystko ogarnia
daje serca otwarcie
i ja jestem też z tobą
obojętnie kim jesteś
bo jak kochać to wszystkich
i dać wszystko bez reszty

środa, 19 stycznia 2011

Kamil Ksiézarczyk, trzy wiersze.

TRAWY EUROLLI”

Kimże jestem Nieznając swojego pochodzenia
Będąc świadkiem magii Widziałem cuda Moja

przeszłość na wskroś magiczna...
-okrywa mnie złą sławą północnego wiatru

Bezsenny jest wiatr tej nocy
Co szuka mnie

Ściga
po złotych Nieznanych polach zbóż
Niczym zagubiony pański jeleń

samotny pośród blasku księżyca
Jakby chciał mnie rozszarpać

Snuje na niciach wiatru modlitwę
gdzie po sznurze do nieba pouciekały anioły

rozwieszam przed progiem świątyni medytacyjne chusty
jest w tobie nadzieja wschodni wietrze, że rozwiejesz me wspomnienia

**

Wypowiadając najstraszniejsze kłamstwa
Zapomniałem ostatniej litery alfabetu

Słowa błądzące jak bez miłosny pies w swych szczękach trzymają
Nienadającą się do strawienia dynamitową kość.

Karmiąc cię kłamstwami świata chciałem abyś uwierzyła...
(Jakże jestem daleki od tego, w co mogę sam uwierzyć...)

Czy jest ktoś jeszcze?
Z kim mógłbym zamienić pare zdań, którym nie ufasz
a, które wypowiadam bez tej zapomnianej litery ...

Resztę mogłem zaprzedać samemu diabłu, oszukując życie, które nie daje się już dłużej z satysfakcją głaskać po grzbiecie, a którego dzikość beznamiętnie mogłem oswoić każdym swym obcym dotykiem.

Urodziłem się w krzyżowym ogniu nocnych neonów
błękitnej północy, która zamknęła mnie w swych powiekach, dopiero wtedy, gdy wypuściła ze swych ust...
Mistyczny i zapomniany mogłem tułać się bez końca
przeganiając sny o tobie, niczym siewca z pól-wrony
niebojące się strachów, a chodź jednemu z nich wystarczyłoby abym, przejrzał się, bym zrozumiał już wtedy, że mogę wszystko.

Jak prawdziwe są zdania odmieniające smak podniebienia tajemnicy, jak nierealne są zatrute, uciekające obłąkane języki-strzały szukające pośpiesznie swego celu… Łatwiej było uwierzyć w kłamstwa niż w prawdę szczęścia… Zapominając o koniczynie trzymanej pod językiem…

Połykając słomiane płomienie nie można oczekiwać, że rozświetlą jakiekolwiek wnętrze, to tak jakby się obawiać, że jedna kropla nie zdoła rozbujać morza...

Może jestem już trzeźwym pijaczyną
lub nigdy nie byłem porządnie nierozsądny, gdy patrzyłem ci w oczy...

Chwila sztormu, gdy nie wiem, kim jesteś w swoim umyśle
Jakbym mógł to wiedzieć lepiej od ciebie
I wszystko skraść, co starasz się ukryć w kąciku ust swojego uśmiechu.

Teraz ty
Pamiętaj masz moc zniewolenia wszystkich nocy
Mój obłęd tańczy teraz na krawędziach wyrzucanych przez ciebie monet
Możesz ujawnić sekret lub wszystko spieprzyć
odesłać mnie powrotem na skraj tęczy
gdzie żył będę
żywiac się szaleństwem jakie
znajdę na dnie skrzyni pelnej
złota.






Bezsenny jest wiatr tej nocy
Co szuka mnie

Ściga
po złotych Nieznanych polach zbóż
Niczym zagubiony pański jeleń

samotny pośród blasku księżyca
Jakby chciał mnie rozszarpać

Snuje na niciach wiatru modlitwę
gdzie po sznurze do nieba pouciekały anioły

rozwieszam przed progiem świątyni medytacyjne chusty
jest w tobie nadzieja wschodni wietrze że rozwiejesz me wspomnienia

czwartek, 23 września 2010

"ptak był tylko ptakiem"

ptak był tylko ptakiem

ptak rzekł: "ale zapach! co za słońce! ach!
wiosna przyszła,
więc polecę szukać tej, z którą złączę się w parę."

ptak z ganku sfrunął
i niczym wieść pofrunął
był mały
nie myślał
nie czytał gazet
nie miał długów
nie znał ludzi
leciał w powietrzu
nad czerwonymi światłami
na wysokościach niewiedzy
i jak szalony przeżywał
każdą niebieską chwilę

ach, ptak był tylko ptakiem


tłum. albert kwiatkowski

Foruq Farrochzad, Tawallodi Digar (Drugie narodziny), Teheran 1964.

http://www.literaturaperska.com/foruq/oforuq.html

środa, 22 września 2010

Zdawało mi się, że mam jej coś do powiedzenia,
kiedy oczy nasze zetknęły się po drodze.
Lecz odeszła, i oto kołysze się dniem i nocą
Jak próżnująca łódź na fali każdej z godzin
To co miałem jej do powiedzenia.

Jak gdyby się unosiło w chmurach jesiennych w niekończącym się poszukiwaniu,
Jak gdyby się rozchylało w wieczornych kwiatach.
Jakby tych zagubionych słów szukało w świetle zachodu.

Jak świetliki pełga mi w sercu i znaczenie swe próbuje dojrzeć
W zmierzchu rozpaczy
To co miałem jej do powiedzenia.

Ostatnie Piesni(10)
Tagore Rabindranath

piątek, 13 sierpnia 2010

Kartka z Bieszczad od Ebe:)

foto by Ebe:))



Kac

Fto nimioł kaca
Nie wiy co to smutek
Kie kufa drewniano
Ocka ropom skute
Kie koty łupiom raciami o blachy
A wróble w bębny bijom
I dziurawiom dach
Suchość w cłowieku
Od krztonia do dusy
A bolom cie pazdury i kudły i usy
Nie pochodzis
Nie legnies
Jesce gorzej siedzieć
A co kwila ci się beko
Przedwcorajsym śledziem
Może i som jesce tacy co kaca niemieli
Ale cos oni w zyciu culi
Cos oni widzieli?
Lek na kaca. Jedyny na świecie
Dwa gorneki blasane
Jeden z porcyjany
Jeden z mlycusiem świzym drugi z gotowanym
W trzeci popukoj w dynko
Na palusku okręć
I malućko, cichućko wysokoc z izby oknem
Na baciarke niek idzie baba
Siostra, nawet dzieci

Wanda Czubernat


czwartek, 24 czerwca 2010

“brakujáce lata”

a co z brakujácymi latami Jezusa?
nowy testament nic nie wspomina
o jego podrózach stopem na wschód
ani o bójkach pod monopolowym

apostolowie przemilczeli
zdemolowany pokój hotelowy
zaraz po ostatniej wieczerzy
oraz zamilowanie do psychodelików

o slabosci do prostytutek
tez mozemy sie tylko domyslac...
na ludzi nie wyszedl ale ich pokochal
pierwszy raz w nocnym klubie po tabletce

piątek, 18 czerwca 2010

Rada wujka Charliego...

znaczy chcesz być pisarzem?



jeżeli samo nie wyrywa się z ciebie
na przekor wszystkiemu,
nie rób tego.
póki nie wylania się nieproszone z twojego
serca, umysłu, ust
i bebechów,
nie rób tego.
jeżeli musisz godzinami
wgapiać się w monitor
albo garbić nad
maszyna do pisania,
szukając słow.,
nie rób tego.
jeżeli robisz to dla forsy albo
sławy,
nie rób tego.
jeżeli robisz to, bo chce ci się
kobiet w łóżku,
nie rób tego.
jeżeli musisz wysiadywać,
przepisując wciąż od nowa,
nie rób tego.
jeżeli sama myśl, ze masz to robić,
jest mordęga,
nie rób tego.
jeżeli usiłujesz pisać jak ktoś
inny,
odpuść sobie.



jeżeli musisz czekać, aż z ciebie
wybuchnie,
czekaj cierpliwie.
jeżeli w końcu jednak nie wybucha,
rób co innego.
jeżeli najpierw musisz przeczytać to żonie,
swojej dziewczynie albo chłopakowi,
rodzicom czy komukolwiek,
nie jesteś gotów.



nie bądź jak tylu innych pisarzy,
nie bądź jak tyle tysięcy
pisarzy- samozwancow,
nie bądź drętwy, nudny i
zżerany samo-
uwielbieniem.
biblioteki całego świata ziewały,
ziewały, aż
usnęły
nad takimi jak ty.
nie dokładaj się do tego
chyba ze samo wyrywa ci się
z duszy rakieta,
chyba ze dalszy bezruch
kazałby ci oszaleć,
zabić siebie lub kogoś,
nie rób tego.
chyba ze słonce w tobie
pali ci bebechy,
nie rób tego.



kiedy naprawdę przyjdzie pora
i jeśli zostałeś wybrany,
zrobi się
samo i odtąd już będzie się robiło
póki nie skonasz ty albo ono w
tobie.



innej drogi nie ma.
i nigdy nie było.


Charles Bukowski

niedziela, 16 maja 2010

"do poetów"

Mirosław Czyżykiewicz

DO POETÓW

Możeś ty dziwka, a możeś ty Anioł
w oczach tegom nie dojrzał jak z progu patrzyłaś
w rękach szklankę zaciskasz i minę masz tanią
i wiem, że już z niejednym niejedno przeżyłaś

Siadasz w kącie i cicho pytasz mnie, czy warto
"nad tym losem sobaczym tak szaty rozrywać
kiedy życie jak szuler gra z rękawa kartą
a my wciąż nie umiemy w tej walce przegrywać"

Potem już bez słowa nadstawiasz swe biodra
w takt walca sie kołyszesz jak na wodzie brzytwa
tak skąpa w całowaniu tak w pieszczotach szczodra,
gdy spełnia się naszych bosych ciał modlitwa

I kiedy już o wszystkim powiemy o trosze
kiedy świt lepkim słońcem obmyje nam twarze
z mej kieszeni ostatnie znów wysupłasz grosze
i po wódkę w dzień nowy iść każesz

Może ona i dziwka, a może to Anioł
w oczach tegom nie dojrzał jak za mną patrzyła
nalejcie po brzegi w szklanki i wypijcie za nią
za poezję, psiakrew, co ze mną znowu was zdradziła.

gniewnie i leniwie





Odklejam z siebie dekalog ludzkich oczekiwan
przykrywajácy wyspé skarbów szczelná warstwá
spolecznego glutu zwanego posluszenstwem

Otwierajác skrzydla inspiracji
uciekam bocznym wyjsciem
w przypomnienie prarebelii

Zadnej przyszlosci przed sobá nie widze
zaczyna za to powoli wylaniac sie
moja terazniejszosc

Szepcze cichym wzrokiem
o bezboznosci lokalnych bóstw
podburzajác tlum do złamania klátw
odziedziczonej nieswiadomosci


...dedykowane Timowi L.




*



Oda do lenistwa

ku oburzeniu plemienia
pozwalam sobie popasc
w pospolite nie-ruszenie
i spasc z krawédzi rozsádku
w abstrakcyjná próznosc...

Ládujác w aksamitnych
objéciach lenistwa
pozwalam tez sobie
zrujnowac ekonomie
lekkomyslnosciá tego nieczynu
zostawiajác rozwojowcom
czynienie wielkiego dziela
stojác w chwiejnym rozkroku
swej tymczasowej wyobrazni



*


http://illuzia.net/pl/content/about


środa, 12 maja 2010

Slowa

*


Nie wiem czym jestes zycie

ale doswiadczam twojej pelni

I dziekuje za kazde zaskoczenie

które przypomina mi ze zyje

Czasem zdumiony a czasem wkurwiony

patrzé na ciebie, twoimi oczami

Podarowanymi samemu sobie


***


za kurtynami ceremoni wréczenia nagród

sukces podziekowal porazce

za mozliwosc przejawienia sié

a porazka gratulowala sukcesowi

doskonalego zmylenia przeciwnika


***


"umówione"


ani sukces ani porazka nie sá przyjaciólmi czlowieka

sá jedynie slownym odzwierciedleniem jego mentalnego szalenstwa


***


Najnowszy odcinek serialu wszechczasów leci wlasnie na twoich oczach- ogládasz?


“moda na zycie" odcinek 12052010


Spektakl wszechczasoprzestrzeni

rozpoczniemy wielkim wybuchem

euforii z potencjalnych mozliwosci

nie znanych nawet producentowi.


Rezyser ze swiétym spokojem

zapina wszystko na pierwszy guzik

obsadzajác role w tym

jakze przewrotnym scenariuszu

którego gwiazdy zapominajá

tuz przed premierá.


Kurtyna idzie w góre

-oto przed panstwem

Wy sami.


***


Czasami bédác martwymi za zycia skrycie wierzymy, ze na zlosc swiatu ozyjemy dopiero po smierci...